Srokowski Mieczysław - Krew

Krew





Mimo to nie byłbym nigdy starał się o to, żeby wiarę tę zepsuć w nim, chociaż uchroniłbym go może od koniecznego zawodu, ale żal mi było łamać to, co jedynie młodość i na
krótko daje, co wszyscy niegdyś nazywaliśmy szczęściem, poprostu, nie chciałem psuć mu złudzeń.
Z zamyślenia obudził mnie głos Janka -ukończył właśnie auto-admirację w lustrze i zbliżył się ponownie do nas.
— Chciałbym, — rzekł, kołysząc się lekko z nogi na nogę — żeby moja przyszła żona tak długo trzymała się.
dobrze, i umiała się tak niesłychanie konserwować, jak pani Eleo -ona musi mieć już około trzydziestu sześciu lat. Nieprawdaż?
— Nie wiem, — odparłem — ale wygląda zaledwie na dwadzieścia pięć.
Po twarzy pana Eustachego przemknął nieznaczny uśmiech, po chwili bąknął pół-szeptem:
— Osiemnastego października ukończyła trzydzieści dziewięć lat...
Ale nic w tem dziwnego: życie bez troski, no i blondynka!
— Jak to blondynka? — zapytałem.
— Blondynki konserwują się długo i dobrze, a starzeją o wiele później, niźli ciemnowłose. To znana rzecz — dodał po chwili i zamilkł.
— Słowem, — rzekł, śmiejąc się mój kuzyn — temperament i właściwości fizjologiczne u kobiety zależne są od jej maści!
— Od maści, rasy i tak dalej — dodał jeszcze, ciągle zamyślony pan Eustachy.
Tymczasem bal rozkołysał się na dobre.
Przeszliśmy z bufetu do małego błękitnego saloniku, gdzie znowu zagłębiliśmy się w miękkich, nizkich fotelach.
Z sali dochodziło stłumione, melancholijnie lubieżne, bezmyślne tętno balu.
— Ciekawym też — zagadnął Karnicki — czy pani Eleo wogóle będzie na tym balu, czy nie?
Bo spóźnia się dziwnie dzisiaj.
Pan Eustachy sięgnął leniwie po zegarek i mruknął po chwili:
— Będzie tu za dwanaście minut! Spojrzeliśmy po sobie.
— Jak on dokładnie zna wszystkie jej daty! - szepnął do mnie mój kuzyn.
— Ale ty — odrzekłem mu również półgłosem — dat swojej narzeczonej nie znasz wcale!
— O, moja narzeczona nie budzi we mnie niepokoju, bo jest mi już legalnie obie cana; zresztą — doda!


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 Nastepna>>