Srokowski Mieczysław - Krew

Krew





Są to chwile zupełnego odrętwienia, utrata samopoczucia, zupełna cisza. Myśl odrywa się od całego mego otoczenia, od treści życia, t. j.
od bólu, który na chwilę stłumił wszystkie czucia i przygasł — odrywa się ta myśl sama zadziwiona własną swobodą i jak biały, chłodny obłoczek snuje się, wijąc zwiewną
niepochwytną tkankę!
Wpadłem więc w moją bezwładze i oddałem się jej cicho, nie śmiejąc głośniej odetchnąć, by jej nie utracić.
Usługująca przeszła koło mnie — skinąłem prosząc o nie wiem, które już z rzędu napełnienie szklanki.
Taka chwila jest jak cichy sen śmiertelnie chorego człowieka przed agonią... barbarzyństwem jest budzić go...
Dawno już nie doznałem tej zupełnej przerwy zupełnego spoczynku - spokoju...
Jedynem mojem nieśmiałem pragnieniem było, by ten sen smutku trwał jak najdłużej.
Patrząc wprost przed siebie w przestrzeń, podniosłem szklankę do ust — była próżna.
Skinąłem machinalnym, zwykłym ruchem — zdawało mi się, że słyszę jakieś słowa, które mogły być do mnie powiedziane, ale nie rozumiałem ich znaczenia.
Musiałem znowu tak przetrwać długą chwilę.
Z trudnością uświadomiłem sobie, że już trzeci raz podnoszę próżną szklankę do ust, że za każdym razem wydaję polecenie napełnienia jej, które nie zostaje spełnione.
Uświadomiałem to sobie coraz wyraźniej, i dzięki temu głupstwu, tej drobnostce, powracała mi zupełna, wstrętna, okrutna samowiedza!
— Kawy!
— zawołałem głośno, prawie krzyknąłem.
— Nie! — odpowiedział mi stanowczo miękki dziewczęcy głos.
Spojrzałem... Za bufetem ujrzałem parę szeroko otwartych oczu.
Patrzyły na mnie ogromnie jasne, czyste i niesłychanie dziecinne. — Czoło białe, dobrze narysowane, nasze, włosy ciemno-złote, usta malinowe...
Patrzyłem na nią zdziwiony...
— Nie — powtórzyła. — Pan już nie dostanie kawy.
— Dlaczego?
— Bo pan się omylił.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 Nastepna>>